So, 26-05-2012 | Imieniny: Filipa, Pauliny
 
             
Magazyn
O magazynieAktualny numerNajbliższy numerPrenumerataArchiwum numerów
 
Ostatni numer


 
MEDIA PLAN 2012
Plan wydań na 2012 r.
 
Reklama
Reklama w magazynieReklama na portaluReklama w katalogu sympozjalnymPromocjaCennikReklama w katalogu sympozjalnym na CD
 
Artykuły przeglądowe
AnalizyCiepłownictwoDiagnostyka, remonty, utrzymanie ruchuEnergetyka jądrowaElektroenergetykaFelietonyFinansowanieGospodarka wodno-ściekowaModernizacje w ciepłownictwieOdnawialne źródła energiiOchrona środowiskaOpinie, komentarze, podsumowaniaOŹE, ochrona środowiskaPrzepisy unijneRemonty i utrzymanie ruchuRynek energiiSamochody elektryczneSektor paliwowyTechnologie w energetyce
 
Elektroenergetyka
Alstom Power w Polsce. Lokalna obecność, globalne możliwości


Tagi: WTO OECD GDF Suez OŹE PGE Elektrownia Bełchatów CO2 CCS Jakub Radulski Alstom Power Sp. z o.o.

Z Jakubem Radulskim, prezesem Alstom w Polsce, prezesem zarządu ALSTOM Power Sp. z o.o., rozmawia Patrycjusz Ploszka.



Na kiedy zaplanowane jest przecięcie wstęgi na nowym bloku o mocy 858 MW w Bełchatowie?
W kontraktowym terminie. Jednak istotną kwestią jest współpraca obu zespołów - realizacyjnego Alstom i inwestora. Moje doświadczenie w tym zakresie pokazuje, że sukces każdego projektu w energetyce oparty jest na współdziałaniu, wykorzystaniu potencjału organizacyjnego, technicznego i intelektualnego obydwu stron, tzn. inwestora i dostawcy. Realizacja projektu tej klasy uświadamia skalę trudności. Prawie 900 MW to zupełnie inny wymiar w sensie wysiłku zarówno organizacyjnego, jak i uwarunkowań technologicznych. Jak każdy trudny projekt, tak i Bełchatów miał swoje dobre i złe okresy. Natomiast dzisiaj mogę powiedzieć jednoznacznie - kwiecień 2011 to termin, w którym chcemy ten blok przekazać do eksploatacji i zamknąć ten projekt sukcesem - sukcesem przede wszystkim dla inwestora. Na końcowym etapie realizacji tego projektu niezwykle ważne będzie połączenie dwóch elementów: programów przyśpieszających związanych z elastycznością organizacyjną ze strony realizatora oraz wsparciem w zakresie dyspozycyjności zespołów odbiorowych, zespołów nadzorujących projekt ze strony inwestora. Zespół PGE Elektrownia Bełchatów to duży potencjał fachowy i wieloletnie doświadczenie i jeżeli dołożymy do tego naszą determinację i wiedzę, to nie mam obaw co do terminu końcowego, chociaż jest to ciągle ogromne wyzwanie.

Czy Alstom zamierza brać udział w realizacji programu budowy polskiej energetyki jądrowej?
Tak, ale jako Alstom wejdziemy „do gry” z drugiej linii. Przedmiotem dostaw Alstom jest część konwencjonalna, stanowiąca ok. 15-20% całego kontraktu. Część konwencjonalna, którą dziś oferuje Alstom, to jedno z najlepszych rozwiązań technologicznych w tym zakresie. Technologia Arabelle, wykorzystywana i testowana na największym projekcie w Europie - na bloku Flamanville 1600 MW we Francji, będzie przedmiotem naszej ofertacji. Jednak przede wszystkim musimy czekać na rozstrzygnięcia w zakresie wyboru reaktora. Uważam, że elementem, który jest bardzo ważny nie tylko z punktu widzenia Alstom, jest wprowadzenie jak największej liczby firm polskich do realizacji tego projektu. Wymaga to już dziś odpowiednich działań organizacyjnych ze strony firm, które funkcjonują na rynku energetycznym w Polsce. Mam tu na myśli niezbędne uprawnienia, certyfikaty, których uzyskanie wymaga czasu, jak również podniesienie jakościowych parametrów oferowanych wyrobów i usług.

Proszę przybliżyć aktualne plany inwestycyjne Alstomu w Polsce?
Alstom jest dzisiaj organizacją, która funkcjonuje na bardzo wysokim poziomie, obejmującym zarówno technologię wykorzystywaną na projektach, jak i poziom dojrzałości organizacyjnej. W Polsce, w sektorze energetycznym, zatrudniamy około 2400 osób. Dysponujemy nowoczesną i przyjazną środowisku technologią. Można powiedzieć, że w pewnych obszarach nasza polska organizacja jest w pierwszej lidze europejskiej. Z perspektywy koncernu, Alstom w Polsce jest w pierwszej dziesiątce  krajów na świecie, w których Alstom posiada zarówno potencjał organizacyjny, jak i wytwórczy. Jednak należy podkreślić, że jak każda inna organizacja, tak i nasza wymaga ciągłego doskonalenia, będącego bazą do dalszego rozwoju. W związku z tym istotne jest stworzenie warunków, które umożliwią kierownictwu Alstom podejmowanie decyzji o ulokowaniu takiej czy innej działalności na terenie Polski. Obecnie kładziemy nacisk na rozwój biznesu związanego z automatyką dla energetyki. Do tej pory działalność ta była lokowana w innych krajach. We Wrocławiu tworzymy biznes Power Automation Control, który będzie funkcjonował w Polsce w bardzo szerokim zakresie i oferował urządzenia, począwszy od regulatorów przez całe systemy sterowania i kierowania blokiem energetycznym. W pierwszym etapie planujemy zatrudnienie około 70 osób i uruchomienie produkcji szynoprzewodów - elementów do wyprowadzenia mocy z generatora na transformator blokowy. Drugim, niezwykle istotnym obszarem, który chcemy rozwijać, jest biznes urządzeń dla ochrony środowiska w energetyce, w tym przede wszystkim elektrofiltry oraz urządzenia do odsiarczania, szczególnie odsiarczania półsuchego. Organizacja ta będzie oferowała i realizowała projekty dla Europy Centralnej i Wschodniej oraz dla Europy Południowej i Skandynawii. To są główne kierunki, w których widzimy przyszłość i duży potencjał, jeśli chodzi o zamówienia.


Jak wg Pana rysuje się przyszłość CCS? Czy będą powstawać instalacje tego typu?
CCS jako technologia, rozwiązanie związane z redukcją emisji dwutlenku węgla, jest dziś wielkim wyzwaniem nie tylko dla grupy Alstom, ale również dla wszystkich graczy na  rynku - firm wytwarzających energię opartą na węglu. Będąca w trakcie przygotowywania potężna instalacja demonstracyjna o mocy 280 MW w PGE Elektrownia Bełchatów jest przede wszystkim pierwszą w takiej skali instalacją opartą na technologii zaawansowanych amin. Niestety, projekt ten napotyka na wiele barier m.in. prawnych. Obowiązująca ustawa o zamówieniach publicznych w sposób nieprecyzyjny definiuje projekty z zakresu rozwojowego, uniemożliwiając traktowanie projektu demonstracyjnego jako projektu badawczego, a tym samym nakłada na inwestora obowiązki takie same jak w przypadku realizacji standardowych projektów inwestycyjnych. Takie podejście rodzi określone problemy związane z realizacją projektu i jego harmonogramem. Kolejną istotną kwestią jest brak jednoznacznych regulacji prawnych w zakresie transportu i składowania dwutlenku węgla. Legislacja w tym zakresie musi być zamknięta do końca tego roku, tak aby umożliwić podpisanie we wrześniu lub październiku przez PGE i Alstom projektu realizacyjnego - projektu pod klucz. Następnym ważnym elementem jest aranżacja procesu finansowania tego projektu. Z punktu widzenia ekonomii projekt ten jako badawczo-rozwojowy ciągle nie jest dzisiaj projektem opłacalnym, ponieważ cena certyfikatów, cena tony CO2 w relacji do kosztów operacyjnych jest zdecydowanie za niska. W związku z tym niezbędne są formalne działania ze strony rządu wspierające decyzyjnie i finansowo ten projekt. Jednak jestem przekonany, że jest to kwestia kilku lat i instalacje tego typu, już komercyjne, będą budowane podobnie jak dzisiaj buduje się instalacje odsiarczania albo instalacje do redukcji tlenków azotu. Jest to z mojego punktu widzenia rozwiązanie i kierunek, co do którego nie może być wątpliwości. Świat podjął już określone decyzje. Kolejne konferencje, kolejne uzgodnienia przedtem w Kioto, teraz w Kopenhadze, w międzyczasie w Poznaniu, zdefiniowały określone wymagania. Również Polska musi zademonstrować swoją wolę współpracy. Jesteśmy krajem, który praktyczne w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach bazuje na węglu kamiennym i brunatnym, tym, którego ten czysty świat i czysta energia „nie lubi”. Chcąc utrzymać pozytywne postrzeganie energetyki opartej na węglu i utrzymać określone standardy, wymagane przez Unię, będziemy musieli budować tego typu instalacje. Brak jest również ostatecznych regulacji czy wymogów dotyczących nowych elektrowni  w zakresie capture ready - przystosowania do podłączenia instalacji do redukcji dwutlenku węgla. Oczywiście inwestor będzie mógł decydować, czy będzie chciał mieć instalacje typu postcombustion (wychwytujące dwutlenek węgla ze spalin) czy też precombustion (ograniczające ilość dwutlenku węgla w procesie spalania i eliminujące go w samym kotle). Jest to skomplikowany proces. Obecnie kluczową dla nas kwestią jest znalezienie modelu realizacyjnego takiego projektu oraz odpowiednich środków jego finansowania. Uważam, że przynajmniej na tym demonstracyjnym projekcie duża część musi być sfinansowana czy przez Unię, czy przez organizacje rządowe. Determinacja świata w zakresie ograniczania emisji CO2 jest duża i nie ma wątpliwości, że ten kierunek będzie utrzymywany. Przykładem może być fakt, że ogromna inwestycja firmy Eskom w Republice Południowej Afryki – 4 bloki węglowe po 900 MW – została wstrzymana, ponieważ stwierdzono, że te bloki są budowane bez zachowania wymogu przystosowania ich do podłączenia instalacji do wychwytywania CO2. U nas w Europie czujemy ten problem dużo mocniej, gdyż regulacje unijne w tym zakresie są bardzo restrykcyjne i nakładają określone obowiązki.

Jakie kierunki w zakresie OŹE leżą w obszarze zainteresowań Alstomu?
Energetyka odnawialna to obszar, w którym Alstom jest obecny w każdym z obszarów technologii odnawialnych, technologii energetycznych sprzyjających ochronie środowiska. W zakresie energetyki wiatrowej, bazując na inwestycji – zakupie firmy Ecotechnia w Hiszpanii – od kilku lat posiadamy bazę, platformę do rozwoju technologii wiatrowej. W tym zakresie wchodzimy już na poziom głównych graczy. Oczywiście nie oznacza to jeszcze produkcji na skalę takiej wielkości, jak najważniejsi producenci turbin wiatrowych, ale w naszym pakiecie znajduje się produkt, który jest poszukiwany i pozytywnie odbierany na rynku polskim. Są to turbiny wiatrowe o mocy 3 MW. Przygotowujemy się obecnie również do oferowania farm wiatrowych - ale to jest przyszłość. Jednak jednym z głównych elementów jest wypracowanie modelu współpracy na tym bardzo trudnym rynku, znalezienie partnera strategicznego, partnera organizacyjnego, z którym takie projekty będziemy mogli realizować. W tej chwili wbudowanie 0,2 GW w system naszej  energetyki jest jednym z elementów wypełnienia wymagań europejskich w zakresie obniżenia emisji zanieczyszczeń, podniesienia sprawności i właśnie tego parytetu energetyki odnawialnej. Powiedziałbym, że z punktu widzenia dostawcy i inwestora sam rynek jest dzisiaj rynkiem bardzo trudnym. Wymagania dotyczące zarówno warunków przyłączenia, jak i samej technologii są dzisiaj jedną z głównych przeszkód. Dodatkowo czas oczekiwania na wszystkie zezwolenia spowalnia rozwój tego rynku. Zakładamy, że uda nam się stworzyć właściwą platformę do wykorzystania naszej technologii w zakresie energetyki wiatrowej na rynku w Polsce. Jeśli chodzi o elektrownie wodne, Alstom jest jednym z liderów na świecie. Hydroelektrownie to jeden z głównych elementów naszej oferty. Jednak w Polsce musi powstać rynek dla tego typu produktów. Wierzę, że fale powodziowe doprowadzą do decyzji o budowie kilku kaskad umożliwiających uregulowanie dużych rzek w Polsce. Jesteśmy zainteresowani udziałem w projekcie, w który będzie inwestował francuski EdF, związanym z budową elektrowni szczytowo-pompowej Żydowo. Również w zakresie energetyki słonecznej rozpoczynają się w Alstom prace nad wysoko zaawansowanymi produktami z zakresu wykorzystania technologii solarnej. Jednak tu również musi być rynek. W związku z tym dzisiaj jeszcze traktujemy to bardziej jako prace rozwojowo-badawcze, ale ten kierunek znalazł się w obszarze naszych zainteresowań. Biogazownie albo ogólnie spalanie biomasy staje się jednym z istotnych elementów inwestowania w Polsce. Bloki budowane przez GdF Suez i kolejne inwestycje zapowiadane w tym zakresie pokazują, że ten rynek się tworzy, a Alstom jest zainteresowany wejściem w ten obszar.

Co z konkurencją z Dalekiego Wschodu? Mam tu na myśli przede wszystkim firmy chińskie?
Ostatnie dwa projekty (Kozienice i Jaworzno), dwie prekwalifikacje, a przynajmniej jedna w sposób jednoznaczny pokazują, że chińskie firmy zdecydowały się wejść do Europy, do wielkiej energetyki właśnie przez Polskę. W Polsce jest najwięcej tych projektów i istnieje określone zapotrzebowanie na nowe moce w zakresie nowoczesnych technologii. Mój pogląd w tym obszarze jest bardzo jednoznaczny: aby firmy chińskie mogły oferować na terenie Unii Europejskiej, muszą wypełnić wszystkie warunki i standardy obowiązujące w tym obszarze. Muszą być również obecne fizycznie, to znaczy płacić podatki, funkcjonować, produkować na terenie Europy (tak samo jak Chiny wymagają od firm zagranicznych na swoim rynku). Dodatkowo muszą spełniać standardy dotyczące ochrony środowiska, standardy związane z określoną polityką w zakresie warunków pracy, ochrony praw pracowniczych itp. Chiny powinny również spełniać parametry, które dzisiaj obowiązują dla członków OECD i WTO. Niestety, mamy również świadomość, że rynek europejski i wymagania związane  z zamówieniami publicznymi w tym obszarze, szczególnie w Polsce, dały dzisiaj od strony prawnej możliwość oferowania przez duże firmy chińskie swoich produktów i usług właśnie w zakresie wielkich bloków pod klucz. Musimy zwrócić uwagę na niezwykle istotny fakt - wejście dużych firm chińskich w tym obszarze będzie wiązało się w sposób istotny z ograniczeniem naszego rynku wytwórczego. Polskie fabryki Alstom eksportują poza Polskę, ale nie do Chin. Na terenie Chin koncern musiał wybudować swoje fabryki, aby móc na tym rynku zaistnieć. Obecnie nie bez znaczenia jest fakt wypełnienia przez chińskie firmy wszystkich wymogów, które będą ważne z punktu widzenia kwalifikacji i uczestniczenia w ofertacji według takich samych wymogów, jakie obowiązują dla innych firm. Chciałbym podkreślić, że bardzo istotne będzie również stworzenie i jednoznaczne precyzyjne określenie progów wymagań technologicznych i referencyjnych, jak również ochrona praw autorskich i licencyjnych.
Mówiłem o OECD, o WTO, spełnieniu wszystkich wymagań formalnych, jak również  wypełnieniu standardów w zakresie wymagań dotyczących przepisów budowlanych, wykonawczych, dyrektyw europejskich, norm, jak również wymagań związanych z zapewnieniem jakości, standardów BHP czy niezawodności. Jest to cały szereg elementów, których wypełnienie dzisiaj jest niemożliwe przez firmy chińskie lub też będzie realizowane w sposób odbiegający od wymagań, które obowiązują firmy europejskie. Należy również zwrócić uwagę na fakt, że firmy europejskie, które obecnie funkcjonują, nie znikną z rynku, będą funkcjonowały dalej i dadzą zatrudnienie określonej grupie pracowników. W tym zakresie również pojawi się bardzo istotny wymóg wypełnienia wszystkich warunków serwisowych, szybkiej reakcji na potencjalne usterki, na działania w zakresie działalności powykonawczej czy serwisowej w długim odstępie czasu. Nie ulega wątpliwości, że powodem, dla którego te projekty znalazły się dzisiaj w obszarze zainteresowania firm chińskich, jest po pierwsze liberalizacja wymagań związanych z zamówieniami publicznymi - dopuszczenie do oferowania firm, które posługują się w wypełnieniu warunków referencyjnych referencjami swoich poddostawców. Pozwala to wchodzić firmom chińskim poprzez firmy europejskie na rynek europejski, konkretnie na rynek polski. Po drugie - cały czas funkcjonuje w ustawie wymóg, że podstawowym elementem branym pod uwagę przy ewaluacji jest cena, która jest nieporównywalna co do kosztów produkcji w Europie, gdzie trzeba spełniać wszystkie wymogi i standardy przede wszystkim w zakresie warunków pracy, ochrony pracy, ochrony socjalnej, w stosunku do kosztów, które mają firmy chińskie. To jest też jeden z istotnych elementów, który powoduje, że oferty chińskie i ceny MW-ów są zdecydowanie niższe. Kolejnym elementem, który m.in. spowodował, że mamy trzech oferentów, trzech graczy na projekcie Kozienice, było istotne zaniżenie wymogów dotyczących referencji, jak również posiadanej technologii i doświadczenia. Do budowy bloku 900 MW wystarczyły referencje w zakresie 400 MW. To był sygnał, myślę, że dosyć jednoznaczny, który spowodował, iż po Rumunii i Bułgarii, trzecim rynkiem, na który próbują wejść Chińczycy, jest Polska, czego jedną z konsekwencji może być eliminacja firm krajowych z realizacji specjalistycznych zadań inwestycyjnych w energetyce, powodująca uzależnienie energetyki krajowej od polityki gospodarczej  państw azjatyckich.

Wywiad został opublikowany w magazynie "ECiZ" nr 7,8/2010

 





wykopblipfacebooktwitter





Konferencje
XIX Wiosenne Spotkanie CiepłownikówXIV Sympozjum Naukowo-Techniczne „Energetyka Bełchatów"X Konferencja Naukowo-Techniczna „Odbiorcy na Rynku Energii" – relacja DEBATA – Polityka energetyczna i nowe regulacje prawne w perspektywie odbiorcy przemysłowego Relacja: VII Konferencja Naukowo-Techniczna „Ochrona Środowiska w Energetyce 2012"Debata „Energetyka konwencjonalna w erze dekarbonizacji"XVIII Wiosenne Spotkanie Ciepłowników – opinie uczestnikówGaleria zdjęć – „OŚwE 2012"Archiwum konferencji z 2011 rokuArchiwum konferencji z 2010 rokuArchiwum konferencji z 2008 rokuArchiwum konferencji z 2007 roku
 
Galerie
Sympozja i konferencje Z życia branży
 
Z życia branży
Z życia branży 2012InformacjeArchiwum newsów 2011
 
Losowe tagi
Smart Metering  ustawa  Ministerstwo Skarbu Państwa  UDT  ECO SA  Gazeta Giełdy Parkiet  Andrzej Wyrwas  metodologia ERO-EE  Günter Oettinger  Efektywność 
 
Do pobrania
XIX Wiosenne Spotkanie CiepłownikówX Konferencja Naukowo-Techniczna „Odbiorcy na Rynku Energii"VII Konferencja Naukowo-Techniczna „Ochrona Środowiska w Energetyce 2012"OCHRONA ŚRODOWISKA W ENERGETYCE 2011ODBIORCY NA RYNKU ENERGII 2011XVIII Wiosenne Spotkanie CiepłownikówXIII Sympozjum Naukowo-Techniczne ENERGETYKA BEŁCHATÓW 2011V Konferencja Naukowo-Techniczna „Woda i Ścieki w Przemyśle"